Portal Market Auction Magazine Fish Homes Club Reklama Help
Archiwum 1
Polish Language

ALERT! ARCHIVE SITES
NEW => http://www.fishing.pl

 
Articles
Forums
Photo
Data base
Events
Links
Latest Fish
Hyde Park
Humour
Films and Files
E-card
Encyclopedia
Signpost
 
 
Foto hit - 8.3 p.
 
 
more 81174
Odp: Put and take-troutlake
Put and take-troutlake
english fishermen in Cracow
English speaking fishermen
parsenta-photo guide
Bass fishing
Stolen Boats
Grayling and/or trout fishing
PIke Fishing
Fly Fishing Calgary Alberta Canada
Fishing in the area of Szczecin
Carp fishing in Poland
Carp Fishing Tackle & Fly Tying Products
Fishing store in Sopot
Cottage, Boat and Fishing in Sweden
Troutfishing in river
Searching for worm-farms
 
 
więcej
Welcome!
 
The fishing regulations in Poland
 
TROUT RIVERS in Poland - part 1
 
TROUT RIVERS in Poland - part 2
 
Polish Angling Association in District Zielona Góra
 
Angling in Gdańsk District
 
Fishing expeditions for very big catfish to Kazakhstan
 
Kazakhstan - fishing results of the season 2001
 
 
 
more
Legend Elite Fly Rods - new 2003
 

Hyde Park

(1-20/2023)

Name (Nick): Marek Siuda
Date: 11.04.2005 16:10
Comment: Myślałem ,że Ciebie mam przy sobie
Wietrzna istoto , nie czułem nic , nie podejrzewałem nic
A Ty odeszłaś i zostawiłaś mnie samego przeciw światu,
Nadal nie mogę zrobić nic , coś tzryma mnie przy Tobie Diabelski Aniele , który dajesz i odbierasz mi chęć wedle własnego życzenia,
Nie wiesz co znaczy być samotnym w tłumie ludzi ,
Jakbyś miał zaszyte usta i oczy , nikt nie zrozumie
Na tym polega ból miłości , kiedy w Twoim sercu gości jest dobrze , gdy jej zabraknie , stanę się pusty i
Czasem czuję się tak dobrze jakby mnie nie było tutaj

Name (Nick): Ewa Ćwikła
Date: 09.04.2005 12:42
Comment: Bazie na wierzbach stały się złote,
motyl kołysze się chwiejnym lotem,
deszcz pierwsze liście wyciąga z pąków
a nad polami brzmi hymn skowronków.

Rzeka się toczy coraz łagodniej,
jezioro oczy mruży pogodnie,
w wodzie nabrzmiałe drzemią kaczeńce
a nam do wędki same mkną ręce.

Żurawi hejnał słońce ogłasza,
na łakach bociek żaby wypłasza
pod lustrem wody żółte grążele
budzą się, pędy snując już śmielej.

A ryby? Ryby milczą jak zwykle.
Ślad w wodzie znaczą smugi świetliste...
Jeszcze dni kilka, tydzień najdłużej
a przyjdą pierwsze, wiosenne burze.

I wtedy życie wróci do toni.
Nas zapach rzeki z domu wygoni.
Nad wodę pogna nas chęć przemożna:
już-już z rybami zmierzyc się można!

Name (Nick): Ewa Ćwikła
Date: 07.04.2005 21:46
Comment: Na początku było słowo....

I oto stało się słowo:
"Habemus......habemus Papam"
I dym, co jasną smugą
w górę, w górę ulatał.
A potem słów było więcej:
rozdawał je Człowiek w bieli
i tylko my, my jak głusi
słuchać-śmy nie umieli.
Na koniec- słowo zostało:
MIŁOŚĆ, co śmierć przezwycięża.
Dał nam to słowo- jak oręż.
Użyjesz jego oręża?

Name (Nick): czapek
Date: 06.04.2005 14:15
Comment: ROZPACZ I BÓL SERCA,
PUSTKA PO WIELKIM TEGO ŚWIATA,
ODSZEDŁ NAJWIĘKSZY RYBAK I SIEWCA,
DUSZA JEGO DO NIEBA WZLATA.

JEGO NAUKA I JEGO SŁOWO,
NIEJEDNO SERCE NAJTWARDSZE WZRUSZY,
ŻYCIE JEGO NIE POSZŁO NA MARNE,
DAJ MU PANIE POKÓJ DUSZY.

PATRZY TERAZ SPOKOJNIE,
NA PLONY SWOJEJ PRACY,
MIEJMY ZAWSZE GO W SERCU,
A ZWŁASZCZA MY – RODACY.

Name (Nick): Ewa Ćwikła
Date: 03.04.2005 00:21
Comment: Świat
jest łzą
jedną,
czystą,
zrodzoną z cierpienia...
A w niej
tęcza
przejrzysta,
miłość,
i tylko
Ciebie
już nie ma.....

Name (Nick): czapek
Date: 31.03.2005 08:54
Comment: „Skruszony kłusol”

Wielka bzdura, wielka ściema,
Był kłusolek i go nie ma ???
Co wpoili mu rodzice,
Weszło w krew na całe życie.
Nie pomoże nawet siatka,
Gdy to idzie od „pradziadka”.
Nie ma co manipulować,
Geny nie da się zwojować.
Jego skrucha to zabawa,
Kłusol nie łamiący prawa ???
Wieka bzdura, wielka ściema,
W świecie takich kłusoli nie ma.

Name (Nick): Ewa Ćwikła
Date: 29.03.2005 20:15
Comment: Wleciał nam na Forum gość,
który miał grzeszenia dość.
Zrobił w mózgu gość inspekcje,
potem odbył rekolekcje,
a że był to Tydzień Wielki
wylał z siebie grzech swój wszelki.
Bił się w piersi, walił czołem:
już przestałem być matołem!
Juz przestałem byc kłusolem!
Odtąd składki płacić wolę,
Kartę mam i jestem cacy.
A wam spowiedź dam na tacy,
byście się ulitowali
oraz rozgrzeszenie dali
bo tak na Wielkanoc głupio
kiedy grzechy w krzyże łupią!
A wszstkiemu winien Tata,
co mnie uczył całe lata
kiedym jeszcze był pacholę
jak najlepszym być kłusolem!
Ja rozumiem, że Wielkanoc
to najlepszy czas na jaja,
ale przyznam, że ten gostek
dokumentnie mnie rozbraja!
Patrzcie, jaki łepek sprytny!
Niby smutny i skruszony,
nic- jak tylko współczuć chłopcu...
Tralalala.... to androny!
Gostek , co szarpakiem łapał,
stawiał sznury i "żywczyki"
Ma nas, moi drodzy w ..pupie!
Nie zależy mu na nikim.
On, Panowie, zrobił swoje
w akcie samooczyszczenia!
Odbył spowiedź, złożył skruchę,
grzechów pozbył się z sumienia!
I Wielkanoc miał spokojną:
stół, baranek, szynka, baby...
A z nas sobie zrobił jaja!
Ale, gostek, dośc zabawy!
W drugie święto już inaczej
i tradycja się odmienia:
olewamy, olewamy, olewamy....do widzenia!
I nie wracaj tu za rok
na następny Wielki Tydzień.
Sam ze sobą pobaw się,
sam się taplaj w swoim wstydzie.




Name (Nick): Czapek
Date: 28.03.2005 09:57
Comment:
Wielkie dzięki za życzenia,
Twoje słowo świat mi zmienia,
Nie sądziłem Ewciu miła,
Żeś się nieco rozckliwiła.
Kończy się zimowy zastój,
Radość życia, błogi nastrój,
Nie przez Czapka - wieść radosna,
Tylko to już przyszła wiosna.
Ciepłe słonko, w drzewach pąki,
Spacer w lesie, w kwiatach łąki,
No i woda, ryba, wędka,
Na łowienie przyszła chętka.
Nareszcie koniec zimowej udręki,
Wreszcie dziewczyny pokażą swe wdzięki
Lubię jak nie ma nic do ukrycia,
Wtedy są nowe siły do życia.

Name (Nick): Ewa Ćwikła
Date: 26.03.2005 23:21
Comment: Widać już, że idzie Wiosna:
wrócił Czapek!!! Wieść radosna!
(bo się przyznam wam uczciwie-
było mi bez Czapka ckliwie:-)))
Nawet nie wiesz, chłopcze drogi
że mnie nastrój porwał błogi,
gdym ujrzała Twa życzenia!
Świat od razu pozieleniał.
Wszystkie smutki poszły w kąt.
Życzę Ci radosnych Świąt!


Name (Nick): Franz
Date: 26.03.2005 20:44
Comment: Noc dziś Wielka...
Po Niej - Świt
Co pomaga ludziom Żyć
Miejcie tylko
Takie ranki
Żeby warto było śnić.

Name (Nick): Czapek
Date: 26.03.2005 19:02
Comment:
Ze szczerego serca,
Życzenia te płyną,
Wszystkim bez wyjątku,
Nad Odrą, Wisłą czy Łyną,
Oby Wasze marzenia,
Znalazły się na szczycie,
A przyniosło je wszystkim,
Budzące się życie.
Żeby szybko odeszły,
Kłopoty, smutki, niedole,
Tego życzy Wam Czapek
Przy WIELKANOCNYM stole.

Name (Nick): Ewa Ćwikła
Date: 23.03.2005 19:28
Comment: Przez pola idzie Wiosna- kochanka...
srebrzyście dzwoni dzwonek Baranka,
srebrzyście bazie skrzą się na wierzbie.
Idzie Wielkanoc: do mnie, do Ciebie.....
Idzie Wielkanoc, świat się zachwyca:
Bóg zmartwychpowstał! Cud! Tajemnica!
I zmartwychwstała wiosną przyroda:
motyl wyleciał, ożyła woda,
dźwignęły białe głowki do słońca
z grząd przebiśniegi, budzi się łąka.
Chrząszczyk mozolnie wyłazi z kory,
świergoczą wróble oraz sikory,
a hen, na łęgach- to nie są bajki-
widziałam wczoraj czubate czajki.
Gdzieś spod kamienia wyszła biedronka...
drzemie na liściu w promyku słonka.
Sielski obrazek niosę Wam w darze
życząc - jak stary obyczaj każe,
by Wam darzyło się tego roku
w domu, w rodzinie, w pracy natłoku,
w lesie i w drodze, w każdej przygodzie
ale najbardziej rzecz jasna- w wodzie.
Niech nie zabraknie Wam z przyjściem wiosny
pogody ducha i chwil radosnych,
siły na ciosy i wytrwałości,
gdy wiatr piach w oczy gna, łamie kości;
dumy, by znosić swoje cierpienie,
słońca- by z życia wygnało cienie.
Kobiet - jak pierwsze wiosenne kwiaty,
kobietom- chłopców mądrych, bogatych...
Dzieci - jak młode dęby i klony.
Żeby dzień każdy był Wam zielony.
Jajka i Dyngus? Że tu ich nie ma?
Wszak to ograny, świąteczny temat!
(Każdy z nas wolałby bez ochyby
zamiast pisanek - porządne ryby).
Lecz gdy koszyczek przyjdzie rychtować
aby "Święcone" nieść do Kościoła,
sprawdźcie, czy wszystko macie włożone,
by nie zabrakło Ewy u stoła.
I gdy już jajkiem się podzielicie,
gdy Was ogarnie chęc żarcia wścikła,
ja będę z Wami na każdym stole:
pomyślcie o mnie- wasza E. Ćwikła.
Wszystkim moim wspaniałym Przyjaciołom z Forum Rybiego Oka składam tym wierszydłem najlepsze jak potrafię świąteczne życzenia! A Adminowi buziaka!





Name (Nick): Klaudia Wardęcka
Date: 23.03.2005 13:12
Comment: bardzo cię lubię

Name (Nick): Ewa Ćwikła
Date: 17.03.2005 23:45
Comment: Balladka o dwóch żywcach.

Siedział se w szuwarach chłopek.
Miał przy sobie żywców skopek.
Gdy karaska dźgał na hak
by poprawić sobie smak
i bystrości dodać oku-
sięgał ręką gdzieś na boku.
Żywiec dyndał się na haku.
- "Twoje zdrowie, nieboraku!"-
warknął gościu i za żywca
łyk pociągnął z puchy "Żywca".
Żywiec z "Żywcem" poszły w parze.
Efekt zaraz się pokaże:
że nie chciała ryba brać
gościu zaczął więcej chlać.
Jedna pucha, druga pucha
i już z trawy jest poducha.
Żywiec męczy się na haku,
a gość śni se o robaku
co go zalał właśnie w trupa.
To nie wędkarz, tylko.... dupa.
Gdy go wreszcie kac obudzi,
przyjdzie czas wracać do ludzi,
ściągnie wędke i odmota
żywca, by go wziąć dla kota.
Potem powie do sąsiada:
"Dzis nie brały, szkoda gadać!"
A nad brzegiem wody muszki
schlają się oparem z puszki,
(bo zostawił puszki w trawie).
No i mamy po zabawie.
I tak kończy sie balladka
o dwóch żywcach pana Tadka.

Name (Nick): Ewa Ćwikła
Date: 17.03.2005 01:50
Comment: BYBA- Jesteś wielki!!!!!!!!
popłakałam sie ze śmiechu.Myślałam, że ja cos potrafię po kaszubsku, ale jestem Pikus drobny z cienkim szczekiem przy Tobie. Ukłony niskie.

Name (Nick): Byba
Date: 16.03.2005 14:50
Comment: Kiedyś na Ślonsku

Kiedyś na Ślonsku cołkimi dniami,
bjoły hanysy sie z gorolami.
Z godki szło poznać kery je kery,
bezto sie prali jak indjanery.

Chłopy z chłopami, baby z babami,
tłokli sie solo i rodzinami.
Chude szkelety, wyżarte byki
furgaly kable i scyzoryki.

Różne tu boły łomoty i trzaski,
lamynty, przeklyństfa, skomlynja i wrzaski.
W końcu Pon Boczek te larmo usłyszoł,
poważnie sie wnerwioł i wszystkich wymiyszoł.

Malice doł Zynka, Zbychowi doł Hajdla,
wcisnoł gorola rodzinie łod Zajdla.
Hanysa kupjoła se baba z Rzeszowa,
wdowa po jednym górniku z Knurowa.

Jygna łod Dziubów wyszła za wdowca
co Gierek w aktówce go przywióz ze Sosnowca.
Ginter kobjytka wzion se z Czeladz,
Pon Boczek pedzioł: że se poradzi.

Ksiegowo Kowalsko co mieszko w bloku
dostała Hanysa banioka z przetoku.
Zep z warszawiankom krótko jest w związku,
a juz zajyżdżo dziołcha po ślonsku.

Bajtle zaś łod nich próbują mówić
i choć to krojcoki dajom sie lubić.
Małe hanysy lubiom fandzolić
jak chcom znerwować małych goroli.

I teroz już wszyndzie, w kościele i szkole,
som i hanysy, som i gorole.
Jedni chcom drugim sie przypodobać,
bo hanys chce mówić, a gorol godać.

Coś z Kochanowskiego

W hyc pod moimi liściami dychnąć se możesz.
Prosza, siednij se tukej, witom cie: Szczynść Boże!
Bo choć słoneczko gynał ze nieba blynduje,
To sie na moich liściach ukrop tyn sztopuje.
Tukej dycki fajnisty wiaterek zawiywo,
A we liściach szpok abo słowik piyknie śpiywo.
Powoniej tyż moje kwiotki. To z nich spijają
Pszczoły, kere potym złociutki miód dowają.
Legnij se tu ku mie! Niych listek mój opowiy
Ci jako bojka, cobyś lepij społ na zdrowie.
Widzisz tera, wiela poradza dać uciechy,
Choć niy rosną na mie jabka ani łorzechy.

Lokomotywa!
Jest na banhowie ciynszko maszyna
Rubo jak kachlok - niy limuzyna
Stoji i dycho, parsko i zipie,
A hajer jeszcze wongiel w nia sypie.
Potym wagony podopinali
I całym szwongym kajś pojechali.

W piyrszym siedziały se dwa Hanysy
Jeden kudłaty, a drugi łysy,
Prawie do siebie niy godali,
Bo się do kupy jeszcze niy znali.

W drugim jechała banda goroli
Wiyźli ze soba krzinka jaboli
I pełne kofry samych presworsztóf
I kabanina prościutko z rusztu.
Pili i żarli, jeszcze śpiywali,
Potym bez łokno wszyscy rzigali.

W czecim Cygony, Żydy, Araby
A w czwartym jechały zaś same baby.
W piontym zaś Ruski. Ci mieli życie!
Sasza łożarty siedzioł na tricie.
Gwiozda mioł na czopce, stargane łachy,
Krziwiył pycholem i ciepoł machy.
A w szóstym zaś były same armaty,
Co je wachował jakiś puklaty.
W siódmym dwa szranki, pufy, wertikol,
Smyczy maszyna może donikąd.
Jak przejyżdżali bez Śląskie Piekary
Kaj wom to robiom kółka do kary,
Maszyna sztopła! Kufry śleciały
I każdy latoł jak pogupiały.

To jakiś ciućmok i łajza!
Ciupnął i ślimtoł sygnal na glajzach.
Mog iść do haźla abo do lasa,
Niy pokazywać tego mamlasa!
Potym mu ale do szmot nakopali,
Maszyna ruszyła, cug jechoł dali.
Bez pola, lasy, góry, tunele,
Dar za sobom samym te duperele
Aż się zagrzoły te biydne glajzy,
Maszyna sztopła i koniec jazdy.

"Uwe a Willi"
Uwe a Willi w jednym familoku żili
Uwe nawierchu a Willi na dole.
Uwe spokojny nie wadził nikomu.
Willi larmowoł choćby w stodole.
To hund, to hazok, ciepoł w nich ryczkami,
ryczoł i wrzeszczoł i durch trzaskoł drzwiami.
Znerwowoł sie Uwe i złazi do niego
i pado " Willi, jo nie strzymia tego.."
A Willi na to:" Co komu do jemu, co jemu do komu,
ty pieroński giździe jo jest u sie w domu."
Nazajutrz Willi na szislongu chrapie
a tu mu z gipsdeki coś na kichol kapie zerwoł
sie z szislonga i leci na góra.
Klup, klup. Zawarte. Filuje bez dziura.
"Herr Jezus" co widzi, cołko izba w wodzie
a Uwe z wędkom siedzi na komodzie.
"Was machst du, Uwe?" "Fisze sobie łowie".
"Ale Uwe, dyć mie kapie po gowie"
A Uwe na to: "Co komu do jemu, co jemu do komu,
ty pieroński giździe jo jest u sie w domu"

"Murzinek Bambo"
W Africe miyszko Bambo, Murzinek,
Blank czorny, mały lokaty synek.
Czorno mo matka, łojca czornego,
Ujka i ciotka, dziadka i ....kożdego.
Mo piykno chałpa - by ją zbudować
trza mieć patyki, deski i trowa.
Bo przeca lepszyj chałpy nie trzeba
Jak sie rok caly hajc leje z nieba.
Bestuż to nagie są Afrykony
A mało kery je łobleczony.
Bestuż fest dużo sie uszporują
Bo czopek, mantli...nic niy kupują.
Bambo Murzinek to mądry synek....

"karlus Hilary"
Loto, tyro pan Hilary. Na dekel mu piere
Bo kajś ten boroczek podzioł swoje brele.
Szuko w galotach, szaket obmacuje,
Obalo szczewiki, psińco znajduje.
Bajzel w szranku i w byfyju
Tera leci do antryju.
"kurde" - ryczy -"kurde bele!
Ktoś mi rombnoł moje brele!"
Wywraco leżanka i pod niom filuje,
Borok sie wnerwio, gnatów już nie czuje.
Szturcho w kachloku, kopie w kredynsie,
Glaca spocona, cały sie czynsie.
Pierońskie brele na amyn kajś wcisnyło
Za oknym już downo blank sie sciymniło
Do żadła łoroz zaglondo Hilary
Aż mu po puklu przefurgły ciary.
Spoziyro na kichol, po łepie sie klupnoł,
Bo znajdły sie brele - te, cotak ich szukoł.
Czy to niy jest gańba? -Powiydzcie sami,
Mieć brele na nosie a szukać pod ryczkami?

Name (Nick): wedkarz
Date: 16.03.2005 14:46
Comment: Państwo Dursleyowie spod numeru 6\3\4 przy pivet drive mogli z dumą twierdzić , że ...

Name (Nick): Marek Andrzej
Date: 15.03.2005 01:50
Comment: Boy-Zelenski? raczej nie lubowal sie w rybkach

Rybko Zlota do wedkar-za/-ki- Jakie pragnienie
mogla bym spelnij dla Ciebie?

1.Zarybic stawy i jeziora.