Pod ochroną


Wszystkie KWI Spis Nieregularników KWI Nieregularnik nr 10

Hit  Rzeka

Autor: Andrzej Trembaczowski
Temat: Bajdy i gawędy
Data:10.1.05 13:04
Ocena:8.07 hit (58)
Czytano:4973

Zamykasz oczy. Czekasz na sen. Zmęczony, przytłoczony problemami, których rozwiązać nie można, próbujesz zasnąć. Sen nie przychodzi...
Wyobrażasz sobie Szczęśliwą Krainę. Tą, w której chciałbyś być. Daleko, od całej tej nudnej, bezmyślnej codziennej bieganiny, daleko od ludzkiej głupoty i ludzkich podłości...



Wyobraź sobie rzekę, dziką i piękną...
Wyobrażasz sobie rzekę, dziką i piękną. Taką, która płynie którędy chce od Stworzenia Świata. Płynie ta Twoja Rzeka przez las, wąską doliną, której zręby zaznaczają strzeliste sosny, niebosiężne świerki i jodły o potarganych wichrami czubach. Dolina jest trawiasta, świeża, zielona. Rzeka sunie przez nią, zakręca, zwalnia na tych zakrętach, znów przyśpiesza. Wzdłuż brzegów stoją proste olchy i wierzby o dziwnie poskręcanych pniach. Ich korzenie nurzają się w wodzie, gęste, czerwone, poplątane. Ich gałęzie rozpościerają się nisko nad wodą, ocieniają ją szczelnym okapem. Niektóre z tych drzew zwaliły nawałnice, inne podcięła woda, jeszcze inne ścięły bobry. Padły w nurt. Leżą tam martwe, wysuszone na słońcu, białe jak szkielety. Zagradzają rzekę. Możesz, jeśli zechcesz, przeprawić się po nich na drugi brzeg jak po kładce. Niektóre drzewa obsunęły się aż na dno i tam poczerniały ze starości. Nurt rzeki rozbija się o nie, zwalnia, żłobi pod nimi jamy.

Wiesz, że tam są...
Po brzegach rosną bujne zielska o wielkich, mięsistych liściach, wysokie i wiotkie trawy, kolorowo kwitnące osty i cieniolubne paprocie. Pnie drzew wystające nad wodą porasta zielony puszysty mech. Wodę ma Twoja Rzeka chłodną i czystą z takim lekkim szmaragdowym odcieniem. Tam, gdzie słońce przedziera się poprzez olchowe liście, prześwietla ją aż do samego dna. Widać wtedy na żółtobrązowym piaseczku wędrujące stada kiełbi. Widać przesuwające się cienie płoci, czasem łyśnie któraś z nich w słońcu srebrnym bokiem. W ciemniejszych jamkach pod brzegami wypatrzysz pasiastego okonia, a jak poczekasz w bezruchu, spod gałęzi wysunie się czerwonopłetwy ostrożny kleń. Na dnie, na jasnym piasku leżą czarne, zbutwiałe patyki. Obsiadły je kłódki – larwy chruścika i śmieszne, słodkowodne gąbki. Tam, gdzie rzeka wypływa z cienia, jej dno porastają długie zielone wodorosty, tańczące w nurcie jak włosy na wietrze.

Tam, gdzie słońce przedziera się poprzez olchowe liście, prześwietla ją aż do samego dna
Płynie ta Twoja Rzeka przez łąki pełne kolorowych kwiatów, nad którymi unoszą się w słońcu motyle. Łąki przecinają małe, zwinne strumyczki sączące się z lasu. Grunt wokół takich strumyczków bywa grząski, czasem czarny, a czasem zabarwiony rudawo. Miejscami rzeczna dolina zwęża się i rzeka zbliża się do lasu. Podcina strome piaszczyste skarpy, urwiska, z których zsuwają się w wodę wielkie sosny. Możesz stanąć na takim urwisku i spojrzeć na rzekę z góry, z kilkumetrowej wysokości. Wysokie brzegi porasta leszczyna, kruszyna, czeremcha, która tak mocno pachnie wiosną, a zamiast olch - graby o gładkich stalowoszarych pniach. Gdzieniegdzie urwiska obsiadły gęste jeżyny i trudno się przedrzeć przez ich kłujące zasieki. Tam, gdzie dolina się rozszerza, nurt rzeki zwalnia. Brzegi stają się niższe i zarośnięte trzciną. Trudno przejść przez nią po cichu. Trzeszczy ta trzcina i szeleści. Jej łodygi sterczą wysoko, ograniczają widok. Trudno iść przez to trzcinowisko i stąpać trzeba uważnie, aby nie trafić nogą w miękką, torfową misę i nie zapaść się w bagnie.

Słyszysz ten szum i czujesz rozpylone kropelki wilgoci...
Nie możesz zasnąć. Idziesz więc dalej i mijasz podmokłą dolinę. Rzeka znów wpływa w las. Płynie wąskim kanionem o stromych ścianach. Ścieżka biegnie skrajem w połowie wysokości. Jest wąska i nachylona. Iść nią trudno, trzeba przytrzymywać się cienkich pieńków mijanych drzew, pokonywać zmurszałe kłody, czasem górą, a czasem pod spodem. Stąpasz powoli, ostrożnie stawiasz stopy. Pod nogami szeleszczą zeschłe liście. Wciągasz mocno powietrze. Czujesz zapach igliwia i leśnej ściółki. W dole widzisz rzekę, lecz dostać się do niej nie możesz.

Jest mniejsza, a wodę ma czerwonawą...
Za oknem ktoś uporczywie znęca się nad swym samochodem. Zarzyna silnik. Nie daje zasnąć. Odgrzebujesz więc z pamięci inną rzekę. Jest mniejsza, a wodę ma czerwonawą. Płynie przez bagna i torfowiska, płaskie, oznaczone kopczykami z szorstką, bagienną trawą. Wcina się w torf, kręci, meandruje. Dno też ma ciemne i przez tą ciemną, czerwonobrunatną wodę nic na nim nie widzisz. Kontrastują z tą wodą białe kłębuszki piany. Tworzą się tam, gdzie nurt z szumem przelewa się przez rumowiska zeschłych patyków. Odrywają od takiej minikaskady, płyną rzędem, kręcą w jamkach z wirującą wodą, błyszczą w słońcu. Nie widzisz dna, nie widzisz mieszkających w tej rzece ryb. Wyobrażasz więc sobie, jak stoją przytulone do brzegu pod nawisami traw, jak czają się w jamkach wyżłobionych pod burtami i w głęboczkach za kaskadami i pod stertami gałęzi. Wiesz, że tam są. Są też na pewno w tym ciemnym jarze ocienionym gęstwiną krzaków. Nie sposób tam wcisnąć się, przebić przez tą gęstwinę, przedrzeć przez plątaninę dzikiego chmielu. A już na pewno nie sposób zrobić tego po cichu. Ryby są także w tych klatkach pomiędzy ściętymi przez bobry pniami. W tej ciemnej, prawie stojącej wodzie. Pośród leżących na dnie gałęzi, gdzie są bezpieczne i nietykalne.

Ich korzenie nurzają się w wodzie, gęste, czerwone, poplątane...
Zasypiasz prawie i widzisz jeszcze głęboką jamę z ciemną, wirująca pod obydwoma brzegami wodą. Rzeka wpada w nią z hukiem wartkim nurtem. Rozdziela się na dwa wiry i zawraca powoli wzdłuż brzegów. Słyszysz ten szum i czujesz rozpylone kropelki wilgoci. Jama jest ciemna, ukryta przed słońcem, osłonięta parasolem olchowych gałęzi. Na brzegach rozsiadły się wielkie pokrzywy. Te bliższe wody pochyliły się i dotykają nurtu. Za jamą rzeka znów zwęża się, wymyka z cienia i błyszczy w słońcu tysiącem maleńkich rozblasków. Zasypiasz... Przesuwają Ci się przed oczami kolejne zakręty. Widzisz wielkie drzewa o gładkich pniach, stojące nad samą wodą. Widzisz ich poplątane, wymyte przez wodę korzenie. Widzisz maleńkie, lejkowate wiry tworzące się tam, gdzie nurt odbija się od drzew. Widzisz zwalone pniaki i słyszysz szum przelewającej się przez nie wody. Widzisz białe, spienione kaskady i czarne, wyślizgane wodą bale. Przenikasz szmaragdową toń, daleko, głęboko, aż do piaszczystego dna. Wypatrujesz swego pstrąga...
Widzisz zwalone pniaki i słyszysz szum przelewającej się przez nie wody...



Skorzystaj z przyznanego Ci prawa i oceń ten artykuł
« « « « || » » » »  
5  10 

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
Rzeka .
Stefan Ostrowski 08.2.05 20:33
Panie Andrzeju to jest piekne ale trochę wyimaginowane. Pamietam lata kiedy co 10 miał autko i pyrkał tam gdzie chciał .Ja sam jeźdiłem nad wodę bez asekuracji i nad własnie takie rzeki o których pan śni.Było pieknie .Ja gówniarz sam nad Wartą w burzę 27 km od domu jest co opowiadać.Naprawde było pięknie.A mam juz trochę latek.Chciałbym żeby to się wróciło.
:)))
Paweł Rojek 08.2.05 14:00
Miło tak sobie poczytać. Leżę zwalony grypą, chyba zamknę oczy i popatrzę sobie na swoją rzekę.
Pozdrawiam Paweł R
Rzeka
Waldemar Kantyka 10.1.05 14:26
Andrzeju!
Masz rację! To jest sposób na chamstwo! Uciec w swój wyimaginowany świat, który jest w nas.
Miód, propolis, pyłek kwiatowy: wszystko w tym jest, co tak ślicznie Ci "wyciekło" z pod klawiatury.
Maestria! :-)))
Pozdrawiam, Waldek


Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©2004 Stowarzyszenie KWI

Klub gości na Rybim Oku
Reklamy Krokus: PPHU PROTEKT INT. BH jest firmą produkcyjno-handlową prowadzącą swoją działalność szczególnie na rzecz Ochotniczych Straży Pożarnych, ale także i innych jednostek ochrony przeciwpożarowej. Ubrania strażackie Podstawą funkcją firmy jest zapewnienie klientom możliwości nabycia szerokiego asortymentu ubrań i ubiorów wchodzących w skład osobistego wyposażenia strażaka.