Notice: Use of undefined constant HTTP_USER_AGENT - assumed 'HTTP_USER_AGENT' in /home/services/httpd/html/rybieoko/index.php on line 47

Notice: Use of undefined constant HTTP_USER_AGENT - assumed 'HTTP_USER_AGENT' in /home/services/httpd/html/rybieoko/index.php on line 48

Notice: Use of undefined constant HTTP_USER_AGENT - assumed 'HTTP_USER_AGENT' in /home/services/httpd/html/rybieoko/index.php on line 49

Notice: Use of undefined constant HTTP_USER_AGENT - assumed 'HTTP_USER_AGENT' in /home/services/httpd/html/rybieoko/index.php on line 50

Notice: Use of undefined constant HTTP_USER_AGENT - assumed 'HTTP_USER_AGENT' in /home/services/httpd/html/rybieoko/index.php on line 51

Notice: Use of undefined constant HTTP_USER_AGENT - assumed 'HTTP_USER_AGENT' in /home/services/httpd/html/rybieoko/index.php on line 52

Notice: Use of undefined constant HTTP_USER_AGENT - assumed 'HTTP_USER_AGENT' in /home/services/httpd/html/rybieoko/index.php on line 53

Notice: Use of undefined constant HTTP_USER_AGENT - assumed 'HTTP_USER_AGENT' in /home/services/httpd/html/rybieoko/index.php on line 54

Notice: Use of undefined constant HTTP_USER_AGENT - assumed 'HTTP_USER_AGENT' in /home/services/httpd/html/rybieoko/index.php on line 55

Notice: Use of undefined constant HTTP_USER_AGENT - assumed 'HTTP_USER_AGENT' in /home/services/httpd/html/rybieoko/index.php on line 56

Notice: Use of undefined constant HTTP_USER_AGENT - assumed 'HTTP_USER_AGENT' in /home/services/httpd/html/rybieoko/index.php on line 57

Notice: Use of undefined constant HTTP_USER_AGENT - assumed 'HTTP_USER_AGENT' in /home/services/httpd/html/rybieoko/index.php on line 58

Notice: Use of undefined constant HTTP_USER_AGENT - assumed 'HTTP_USER_AGENT' in /home/services/httpd/html/rybieoko/index.php on line 59

Notice: Use of undefined constant HTTP_USER_AGENT - assumed 'HTTP_USER_AGENT' in /home/services/httpd/html/rybieoko/index.php on line 60

Notice: Use of undefined constant HTTP_USER_AGENT - assumed 'HTTP_USER_AGENT' in /home/services/httpd/html/rybieoko/index.php on line 61

Notice: Use of undefined constant HTTP_USER_AGENT - assumed 'HTTP_USER_AGENT' in /home/services/httpd/html/rybieoko/index.php on line 62

Notice: Use of undefined constant HTTP_USER_AGENT - assumed 'HTTP_USER_AGENT' in /home/services/httpd/html/rybieoko/index.php on line 63

Notice: Use of undefined constant HTTP_USER_AGENT - assumed 'HTTP_USER_AGENT' in /home/services/httpd/html/rybieoko/index.php on line 64

Notice: Use of undefined constant HTTP_USER_AGENT - assumed 'HTTP_USER_AGENT' in /home/services/httpd/html/rybieoko/index.php on line 65

Notice: Use of undefined constant HTTP_USER_AGENT - assumed 'HTTP_USER_AGENT' in /home/services/httpd/html/rybieoko/index.php on line 66

Notice: Use of undefined constant HTTP_USER_AGENT - assumed 'HTTP_USER_AGENT' in /home/services/httpd/html/rybieoko/index.php on line 67

Notice: Use of undefined constant HTTP_USER_AGENT - assumed 'HTTP_USER_AGENT' in /home/services/httpd/html/rybieoko/index.php on line 68

Notice: Use of undefined constant HTTP_USER_AGENT - assumed 'HTTP_USER_AGENT' in /home/services/httpd/html/rybieoko/index.php on line 69

Notice: Use of undefined constant HTTP_USER_AGENT - assumed 'HTTP_USER_AGENT' in /home/services/httpd/html/rybieoko/index.php on line 70

Notice: Use of undefined constant REMOTE_ADDR - assumed 'REMOTE_ADDR' in /home/services/httpd/html/rybieoko/index.php on line 72

Notice: Use of undefined constant REMOTE_ADDR - assumed 'REMOTE_ADDR' in /home/services/httpd/html/rybieoko/index.php on line 73

Notice: Use of undefined constant REMOTE_ADDR - assumed 'REMOTE_ADDR' in /home/services/httpd/html/rybieoko/index.php on line 75
Wielki Portal Wędkarski - RYBIE OKO - Powtórka z sandacza

Pod ochroną


Wszystkie KWI Spis Nieregularników KWI Nieregularnik nr 10

Hit  Powtórka z sandacza

Autor: Tomek Płonka
Temat: Sandacz
Data:09.12.04 10:27
Czytano:10448

Kilka pytań zadanych w internecie skłoniło mnie do przypomnienia początkującym wędkarzom najważniejszych wiadomości o łowieniu sandaczy w rzece. Oczywiście w olbrzymim skrócie, gdyż pisanie książek pozostawiam profesjonalistom.



foto & LUCA

Tegoroczna jesień jest ze względu na pogodę zupełnie inną jesienią niż dwie ostatnie. Dlatego nie tylko ja, ale większość spinningistów ma ogromny problem z namierzeniem ryby. Gdzie się powinny teraz znajdować? Otóż jest połowa grudnia, więc ryba powinna być na zimowiskach, czyli teoretycznie głębokich miejscach z wolnym, równym uciągiem wody lub w głębokich dołach i klatkach z prawie stojącą wodą. A w tym roku tak nie jest. Ryba może być zarówno w niektórych dołach czy rynnach, jak również z takim samym powodzeniem w nurcie lub na płytkiej, metrowej wodzie. Z pewnością sandacze nie pogrupowały się w duże stada. Brania jeśli już są, to wieczorem lub w nocy. Najczęściej rejestrujemy kilka brań w przeciągu kwadransa tuż przed zapadnięciem zmroku. Czyli - tak jak wczesną jesienią. Brania - niezwykle mocne uderzenia - wskazują na to, że ryba jest w wyśmienitej kondycji i w miejsce, w którym łowimy przyszła pożreć. Gdzie może być w dzień? Wystarczy jakiś kamyk w nurcie, albo kawałek patyka aby sobie tam sandacz przycupnął i spędził całą dobę. Jeśli ma ochotę, to przekąsi małe co nieco. Te nieliczne złowione są tak grube i nażarte, że trudno się dziwić małemu apetytowi. Co więc może zrobić przeciętny łowca drapieżników? Po prostu być nad wodą i łowić w różnych miejscówkach. Od pięciometrowych dołów za główkami, poprzez głębokie rynny przy skarpach lub opaskach (a w szczególności ich stoki), poprzez miejsca nurtowe oraz wcale niegłębokie, spokojne napływy ostróg, a nawet rafy z metrową wodą. Takie łowienie wymaga umiejętności dostosowania się ze sprzętem do różnorodnych warunków łowiska. Z racji tego, że ja lubię bardziej łowić w miejscach głębokich niż płytkich poświęcam im więcej czasu. Może w końcu namierzę głodnego sandała słusznych rozmiarów kręcącego się koło potencjalnego zimowiska?
Troszkę o sprzęcie. Łowimy oczywiście na gumy i łowimy wyłącznie z opadu. Do łowienia sandaczy
w rzekach używa się dwóch typów wędzisk w zależności od sposobu obserwacji brania oraz sposobu prowadzenia a przede wszystkim
podrywania z dna przynęty. Pierwszy to wędzisko sztywne i mocne przystosowane do szybkiego podrywania cięzkiej gumy z dna. Ja używam wędek o szybkiej akcji i szczytowym ugięciu: 270cm do przynęt 8-30gram lub 280cm do łowienia przynętami 15-40gram. Stosuję prawie wyłącznie duże kopyta Relaxa w kolorach seledynowym i perłowym. Gumy zbroję główkami 8, 10 , 12, 15, 20, 28gram zależnie od głębokości łowiska oraz sposobu prowadzenia. Zaczynam zwykle od prowadzenia skokami gumy na 20g główce jeżeli tylko głębokość wody jest większa niż 2m. Jeżeli nie mam brań zaczynam łowić na 15g, potem 10g. Każdą przynętą rzucam najwyżej 2 razy w to samo miejsce i prowadzę w różny sposób. Jeden to wysokie poderwanie kijem, trzykrotny szybki obrót korbką kołowrotka i opad przynęty. To powoduje, że skoki przynęty są wysokie a opad szybki. Drugi to powolne poderwanie i zwijanie plecionki w średnim tempie, co powoduje bardziej "płaski" skok gumy. Trzecim sposobem jest podrywanie przynęty małym lecz szybkim ruchem wędki wraz z dwoma obrotami korbką kołowrotka. Powoduje to skoki szybkie, krótki opad i częsty kontakt przynęty z dnem. Oczywiście podczas zwijania plecionki wędka wraca do położenia wyjściowego, czyli najczęściej jest lekko uniesiona w górę "na godzinę 10". Używam grubych plecionek fluo, gdyż w tej metodzie to plecionka jest wskaźnikiem brań. W tym roku nawet trochę przesadzam z wytrzymałoś-cią i grubością używając plecionki "Power Pro" 0,36mm. Widać ją doskonale, średnica jest rzeczywista w odróżnieniu do wcześniej przeze mnie używanych "Jaxona" itp, których podana na szpuli średnica jest zaniżona co najmniej o 50%. Idealna moim zdaniem będzie plecionka dobrej firmy ( Power Pro, Sufix) o średnicy 0,23mm.
Czekanie na typowe "pstryknięcie" może powodować spóźnienie zacięcia ryby. Widok prostującej się, nienaturalnie "podskakującej" lub luzującej się plecionki jest sygnałem do natychmiastowego zacięcia. Nieraz jest tak, że czas reakcji człowieka jest zbyt długi i gdy zaczynamy wykonywać zacięcie czujemy to typowe "pstryk", a większości przypadków po prostu walnięcie w kij żerującego sandacza. W tym samym momencie nasze mięśnie zdążyły już zareagować i zacinamy "w tempo". Jeżeli mamy ostre dobre haki, dokręcony hamulec, zatniemy wystarczająco mocno to sandacz powinien "wisieć". Oczywiście, gdy zaobserwujemy i
zacinamy połowę brań i doholujemy do brzegu połowę zaciętych ryb to jesteśmy już wytrawnymi sandaczowcami.
Czas opadania gumy wynosi przeciętnie 2 do 5 sekund. Nie należy się obawiać zbyt krótkiego jak na nasze mniemanie opadu. Sandacz zawsze zdąży. I nie tylko sandacz. Przyłowem są szczupaki i okonie, które jeżeli tylko przekroczą
"magiczny" rozmiar 22-25cm doskonale radzą sobie z połknięciem dużego rippera.
Pilnować należy, aby przez cały czas mieć kontakt z przynętą i szczególnie uważać aby nie powstawał luz na plecionce w momencie opuszczania wędziska. Guma leci wtedy pionowo w dół, a my nie mamy szansy za zaobserwowanie brania na plecionce. Gdy plecionka się napnie możemy poczuć to jako "pstryknięcie" i niepotrzebnie zacinamy odruchowo. Często zdarza się, że sandacz zaatakuje przynętę która właśnie opadła na dno i przydusza ją do dna. Dlatego nierzadkie są przypadki zacięcia sandacza z zewnątrz pyska. Zjawisko to uznaję za normalne i traktuję rybę jako złowioną a nie podhaczoną, mimo że satysfakcja z
zaciętego "w tempo" sandacza jest bez porównania większa.
Zbyt toporny sprzęt jest utrudnieniem w płytszych miejscówkach, ale i tu kopyto na główce 7-8gram poleci wystarczająco daleko. Większy będzie łuk na plecionce, można wtedy trochę niżej opuścić wędkę.
Drugim sposobem, często skuteczniejszym w grudniu - gdy sandaczom zima zmrozi ogony jest łowienie z bardzo łagodnego, powolnego opadu przynętami o zdecydowanie mniejszej wadze. Wtedy na łowiskach o głębokości 3-5m stosuję lekkie - najwyżej 12g główki jigowe. Podrywam bardzo wolno, najczęściej tylko kołowrotkiem bez ruchu wędziskiem w górę. 1 obrót korbką na sekundę wystarczy. Dla porównania we wcześniej przedstawionej metodzie wykonuję 3 obroty w 1 sekundę. Do takiego wolnego łowienia na lżejsze przynęty można zastosować wędkę o czułej szczytówce i przystosowanej do przynęt o wadze do 15g. Może to być np. wędzisko z wklejaną szczytówką z włókna szklanego.
Wędkę trzymamy uniesioną "na godzinę 10" i zaczynamy zwijanie plecionki. 2-3 ruchy korbką wystarczą. Podczas opadania przynęty powoli unosimy wędzisko "na godzinę 11" wydłużając tym samym i spowalniając opadanie przynęty. Obserwujemy szczytówkę, która podczas brania sandacza przygnie się wyraźnie, lub tylko o parę milimetrów, lub nagle się wyprostuje. Natychmiast zacinamy tak mocno i szybko jak potrafimy. Bardzo niebezpiecznym momentem jest zacięcie "za głowę" i dopuszczenie do zluzowania plecionki podczas opuszczania wędki po zacięciu. Zwykle, gdy tylko damy sandaczowi parę centymetrów luzu ryba uwalnia się z haka. Dlatego nie lubię stosować takiego sprzętu, wolę ten toporny lecz pewniej zacinający ryby. Zacięcie sandacza, oprócz jego zlokalizowania jest chyba najbardziej trudnym elementem i należy starać się ewentualne
błędy minimalizować. Temu służy m.in. dokręcanie hamulca kołowrotka "na beton". W przypadku ryby do 2 kg siłowy hol powinien trwać bez zakłóceń
(odjazdów ryby) najwyżej minutę. Podczas holu ryby większej lub gdy widzimy, że ryba jest dobrze zacięta możemy odpuścić hamulec na miarę potrzeb oraz tuż przed podebraniem ryby, lecz zawsze grozi nam że guma wypadnie rybie z pyska. Tak już jest, że sandacze "spinają" się bardzo często jeżeli nie są mocno zacięte lub dostaną troszeczkę "luzu". Doświadczeni łowcy sandaczy holują je siłowo, szybko. Nieraz udaje się wyjąć rybę, która nie ma wbitego haka - na tzw. "szczękościsku". Jakiekolwiek zabawy z hamulcem i przedłużaniem holu kończą się tym, że ryba pod naszymi nogami wypluwa gumę i macha nam na pożegnanie ogonem bez pamiątkowego zjęcia. No właśnie - zdjęcia. Uwierzcie, że ryba z większości naszych rzek ma w sobie tyle trucizny
( cynk, ołów, arsen, inne wysoce niebezpieczne dla zdrowia związki chemiczne), że w żadnym ze sklepów nie mogłaby być sprzedawana. Przejrzysta, czysta woda o niczym nie świadczy. Dlatego namawiam, niech zdjęcia bedą naszymi głównymi trofeami. Życzę wam, aby "komplet "
sandaczy zabranych do domu nie był dla was normą dzienną lecz kwartalną, za to by złowienie kompletu było z czasem normą na każdej wyprawie.
T.P.

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
fajny
Paweł Bartkiewicz 15.12.04 11:04
Właśnie takich artykułów brakuje na stronie, ostatnio najwięcej kretyńskich komentarzy pseudo „no kilowców” czepiających się każdego zdjęcia i artykułu.
Tekst super i proszę o więcej takich.
Powtórka?
Waldemar Kantyka 13.12.04 09:05
Tomku!
Dla wielu "znawców" oraz nowicjuszy powinna to być lekcja do ciągłego powtarzania. Mówiłeś, że trzeba książki pisać, a to nie prawda! Sugeruję jeno drugą część o łowieniu z łódki np. na zaporówkach. Mnie się bardzo przydały Twoje rady. Jednocześnie "pozdrawiam" wszelkie gnidy oceniające ten tekst poniżej 8. Ode mnie 20! Pozdrawiam przedświątecznie, Waldek.
     Odp: Powtórka?
Tomek Płonka 13.12.04 09:33
    
Ok, tylko mi przypomnij w sierpniu to skrobnę coś o łodce, sandaczach i wczesnojesiennym opadzie.
A oceny - po prostu pomyłka jakaś, wyłączyłem ocenianie ale się jakoś dziwnie samo włączyło po drodze.
Pyrsk-T.P.
Powtórka z sandacza
Jarosław Majewski 11.12.04 00:33
Bardzo fajny artykuł.Napewno początkującym się przyda(a może i nie tylko początkującym?).Co do apelu robienia fotek i wypuszczania ryb,to święte słowa kolego!Kto łowił sandacze w opisanych miejscach ten wie jak zachowóją się niektórzy pseudo wędkarze.Komplety,komplety i jeszcze raz komplety "wyjeżdżających w bagażnikach,plecakach itp. ryb.Ryb, nie tylko sandaczy.Biorą wszystko nawet podchaczone krąpie!Pozdrawiam i masz u mnie 10!!!


Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©2004 Stowarzyszenie KWI

Klub gości na Rybim Oku
Reklamy Krokus: Jedno z pierwszych wdrożeń systemu CMS eZPublish w Polsce. Już niebawem pojawi się również w nowej wersji. Świat Druku - to miesięcznik naukowo-techniczny wydawany przez wydawcę: Polski Drukarz, adresowany do wszystkich związanych z branżą poligraficzną.