Pod ochroną


Wszystkie KWI Spis Nieregularników KWI Nieregularnik nr 10

Hit  Krytyk i eunuch

Autor: Tomek Płonka
Temat: Refleksje i odczucia
Data:03.8.04 22:15
Czytano:6557

Krytyków mamy wielu. Przez ostatnie kilka lat obserwuję zachowania moich kolegów "po kiju" w szczególności tych wszystkich, którzy wypowiadają się w tematach związanych z wędkarstwem.


Przeglądając historię różnych dyskusji na RO i nie tylko trudno oprzeć się wrażeniu powstania naszego "wędkarskiego piekiełka". W wielu dyskusjach, w większości wypowiedzi ludzi bardzo znanych i tych zupełnie nieznanych ciężko doszukać się jakiś pozytywnych wniosków. Nieliczni z nas, wędkarzy, poza potępianiem wszystkiego w czambuł potrafią coś sensownego zaproponować. A co dopiero coś zrobić. Najwięcej dobrego czynią jednostki czy nieliczne grupy, które rzadko się wypowiadają albo wcale. Przeglądałem kilka wędkarskich portali. Moim zdaniem w internecie to już największa tragedia. Ten portal zły, tamten nudny, ten żyje a tamten umarł - ŻENADA. Mało komu chce się odpisywać młodzieży na podstawowe pytania, albo pisze się bzdety. Jednoczy nas tylko "odwieczny wróg" - PZW. Gdy tej organizacji zabraknie, to połowa wędkarzy chyba przestanie cokolwiek pisać. Wieczne narzekania na gazety - bo reklam dużo. A odpowiedzialni za to są na pewno autorzy artykułów. Świetna dedukcja. W niczym mi nie przeszkadza ze gazeta ma 100 stron a nie 30, nawet gdy 70 stron zajmują reklamy itp. Płacenie za reklamy. Bzdura. Bez reklam zapłacilibyśmy więcej za te 30 stron wędkarskich informacji. Jakoś mało kto potrafi to pojąć. Ale - krytykować najłatwiej.
Internauci o zawodnikach - a że nieetyczni, gonią za wynikiem, zarozumiali. Moim zdaniem w większości wypowiedzi czuć zwykłą zawiść że kto inny łowi ryby. Jedź kolego 4 – 5 razy w tygodniu na ryby to też kiedyś połowisz. Łatwiej trafisz na „dzień wielkiego żarcia”.
Nie lepsza druga strona. Na samo hasło interauta reaguje śmiechem. Ale sam siedzi w necie i „obczaja”. Jednak nie jest internautą w swoim mniemaniu. Internauta w/g "branżowców" to wędkarz nie umiejący złowić ryby. Kompletna paranoja. Większość z nas nie umie doskonale łowić, często na własne życzenie bo zamiast uczyć się na czyichś błędach snujemy masę bzdurnych teorii. Ale to jest wpisane w nasz wędkarski charakter jak dodawanie długości każdej złowionej rybie. I nie potrafi kolega „zawodowiec” zrozumieć że dla wielu wędkarzy wynik nie ma większego znaczenia, byle nie był zerowy . Ale gdy już wywiąże się jakaś merytoryczna dyskusja to zaraz pojawia się „krytyk”, który potrafi podnieść ciśnienie każdemu. Szkoda, że mało kto chce zaryzykować pozytywne podejście do drugiego wędkarza. Bo może się okazać że "odwieczny wróg" to całkiem sympatyczny facet i w dodatku znający się na rzeczy. I nie daj Boże trzeba będzie przyznać mu rację. Tego żaden krytyk nie przeżyje.
Krytyka KWI. Nie dość ze sami mamy pod swoim adresem wiele krytyki to jeszcze krytyków przybywa. Bo w/g tych krytyków to jesteśmy kolejnym towarzystwem wzajemnej adoracji. Ale krytyk się nie włączy do działań, bo "nie odpowiada mu formuła" Stowarzyszenia. Bo trzeba wnieść 50 zł za możliwość działania pod szyldem KWI. Ktoś kiedyś "puścił bąka" że SWI słabo zorganizowane. Zdarzają się wpadki, tak bywa. Ciekawe, kiedy krytycy nam coś zorganizują. Chętnie bym pojechał w miejsce gdzie nałowię się do bólu, a w apartamencie młoda laska w topless wymasuje mi zmęczone holowaniem ryb ramiona. Potem wskoczę go wanny z pianą. Na śniadanie będzie jajecznica na bekonie ze świeżą bułeczką i kawa z włoskiego ekspresu z prawidłowej grubości pianką z mleka, na kolację opór mięsa z grila i skrzynka zimnego piwa na łeb. I to wszystko za 10 zł za dobę.
Krytykuje się łatwo, bo wszędzie można dopatrzyć się błędów. Bo coś właśnie nie spełnia wizji krytyka w danym temacie. Krytykujmy PZW, kluby, czasopisma i producentów. Niezależnie czy ktoś coś dobrego robi czy nie. Liczy się tylko wypowiedź krytyka, ze komuś dowalił. Wędkarskie piekiełko.

stanowisko pracy krytyka

Tak dalej się traktujmy, szanowni koledzy wędkarze, to czeka nas świetlana przyszłość. Człowiek z wędką w ręce to z założenia mięsiarz, wróg i gumofilc. Wydaje mi się że traktowanie wszystkich w/g tego stereotypu to jest to, co dalej nam przeszkadza w połączeniu sił wszystkich organizacji, klubów i towarzystw. A jeśli tego nie zrobimy to w niedługim czasie po prostu nie będziemy mieli gdzie i co łowić w naszym kraju. Zabierajmy głos w sprawach ważnych ale niech to będą wyłącznie konstruktywne wnioski. Cała nadzieja w tych, co takiej nihilistycznej krytyki się nie boją i po prostu robią swoje dając nam dobry przykład. W ludziach, którzy mają więcej niż dwa wędkarskie zwoje mózgowe ( jeden odpowiada za zacięcie a drugi za hol ryby). Są ludzie, którzy mimo wszystko działają, walczą o nasze wody, piszą artykuły i książki, zarybiają, organizują nam wypoczynek z wędką w dłoni. Dzięki wielu z nich w niektórych rzekach czy jeziorach w ogóle coś jeszcze pływa, a nawet czasem bierze. Ci ludzie z pewnością znają już przysłowie, które przytoczę na koniec tego artykułu jako podsumowanie znakomitej większości krytyków (nie tylko wśród wędkarzy) oraz do przemyślenia dla wszystkich kolegów wędkujących nie tylko internautów:
„Krytyk i eunuch z jednej są parafii, każdy wie jak, ale żaden nie potrafi”.
T.P.

drukuj drukuj wyślij wyślij

Lista komentarzy


Temat: Autor:
Czas:
super tekst
Marcin Jeszke 06.8.04 07:30
Brawo.Czapki z głów.To jest najlepszy tekst jaki czytałem.W 100% popieram to wszystko co zostalo napisane.Pozdrawiam
Krytyka, eunuch i własna koszula
Ryszard Siejakowski 05.8.04 13:30
Krytycyzm nie jest przywarą, pod warunkiem, że nie jest pochodną malkontetyzmu. Logiczny i uzasadniony krytycyzm, niejednokrotnie zmienił sposób postrzegania tematu i wyznaczył inny punktu widzenia tego samego problemu. Krytyka dla krytyki to dewiacja lub próba dowartościowania się przez tzw „zawodowego krytyka”. Nieuzasadniony krytycyzm jest tak samo szkodliwy jak całkowity bezkrytycyzm.
Jeśli dobrze Cię zrozumiałem Tomku, to zastosowanie słowa eunuch, miało na celu dokonania pewnej paraleli, sprowadzającej się do słowa jałowizna, jako że eunuch generalnie jest jałowy, podobnie jak malkontent. Zbyt często się niestety zdarza, że reagujemy na krytykę w sposób arbitralny, odbierając krytykującemu prawo do zabierania głosu w określonym temacie. Szkodliwość jednego i drugiego zachowania jest identyczna. Jakże często postrzegamy krytykę jako atak. I tutaj pojawia się zjawisko określane jako problem własnej koszuli /własna koszula bliższa ciału/. Klasycznym przykładem jest podejście do zawodów wędkarskich. Jednym się ta „instytucja” podoba, drugim nie. Każda ze stron ma swą argumentację i uważa, że racja jest tylko i wyłącznie po jej stronie. I tu już zaczynamy zahaczać o pojęcie partykularyzmu i hipokryzji. Przy tak określonych pozycjach wyjściowych, jest oczywistym, że w tej sytuacji na konsensus nie ma najmniejszych szans.
Krytyka czy krytykanctwo
Edmund Kaczmarczyk 04.8.04 16:06
Czy Ty aby przypadkiem nie pomyliłeś "krytyki" z "KRYTYKANCTWEM" ??
Różnica podobna do "zazdrości" i "zawiści" , jedno jest twórcze, płodne, drugie to nonszalanckie wymądrzanie się, denerwujące, bezpłodne.
     Odp: Krytyka czy krytykanctwo
Tomek Płonka 04.8.04 23:45
    
Cześć. Nie pomyliłem. Na krytykanctwo w ogóle nie zwracam uwagi. Moja opinia o krytykach w ogóle, tych zawodowych w szczególności jest taka, że to banda nierobów żerująca na czyjejś pracy i próbująca mącić ludziom w głowie. Na przykładzie filmów: te nagrodzone przez krytyków to najczęściej mamałyga i zasypiam na tym, za to te co zebrały kiepskie recenzje okazują się nieraz arcyciekawe.
Po prostu siedzi taki krytyk, internauta czy jak to nazwać, na sedesie, pierdnie i próbuje to przelać na papier albo post. Mój stary nauczyciel mawiał : "Nie znoszę jak wąż pierdzi". Tymi wężami są soby, które rozdają wokół "dobre rady" jak co zrobić i co każdy powinien zrobić, ale same nic nie robią, krytykują czyjąś działalność ale same nie potrafią nic lepszego. Co najwyżej mówią że im się nie chce. Od lat klepiemy temat że jeśli chcemy coś zmienić w wędkarstwie to musimy albo coś sami robić albo popierać czyjeś działania. Że musimy łączyć siły wszystkich, którym zależy na naszych wodach. Ale wciąż zamiast łączenia sił różne frakcje, kluby, grupy internetowe i jednostki krytykują się nawzajem. Wiesz ile listów od internautów zostało wysłanych w proteście w sprawie którejś z rzek? Kilkadziesiąt. A jest nas tu tysiące. I o to chodzi.
Pyrsk-T.P.
         Odp: Krytyka czy krytykanctwo
Waldemar Kantyka 05.8.04 08:28
        
Tomku!
Nasz kochany język polski jest tak wieloznaczny, iż daje możliwość zrozumienia co się komu umyśli. Trzeba by mieć tę Hemigwayowską umiejętność streszczania strony w jednym zdaniu, aby to było to i tylko to. Twoje odpowiedzi na posty więcej mi wyjśniły niż sam artykuł i w przeciwieństwie do Darka nia mam wątpliwości: POPIERAM CIĘ!

PS W ramach przerywnika od poważnego przesłania podaję konkretny przykład ze strony RO: rubryczka HP ma "dyżurnego " krytykanta w osobie STWORKA - która to "pierdząca wężyca" zadusiła rubrykę zniechęcając wierszokletów, znajdujacych tam ujście dla swych grafomańskich ciągot - bez obciążania miejsca na artykuły o POWAŻNYCH SPRAWACH (a propos!).

Pozdrawiam i proszę o kontakt na priva w sprawie geowłókniny.>>>----> Waldek
         Odp: Krytyka czy krytykanctwo
Dariusz Żbikowski 05.8.04 00:28
        
Tak sobie trochę myślałem czy Cię poprzeć czy też podjąc polemikę :))), co mi z tego myślenia wyszło raportuję w kilku punktach poniżej

1) bicie piany --- kropla drąży skałę
2) lenistwo --- motor postępu
3) dobrymi chęciami --- piekło wybrukowane
4) łączcie się --- proletariusze wszystkich ...
5) mądry ... --- po szkodzie
6) dobry żart --- tynfa wart
......
itd. itp.

I tak się zakręciem w tym "myśleniu", że sam już nie wiem czy to poprarcie czy też polemika :))))

Pozdrówka,
Darek
Nie każdy krytyk jest jak ten eunuch
Andrzej Trembaczowski 04.8.04 13:42
Rozumiem Tomka. Coś w tym jest.
W krytykowaniu, narzekaniu i biadoleniu osiągamy mistrzostwo świata. To taka nasza nowa narodowa specjalność.
Krytyka jednak bywa potrzebna, jeżeli coś z niej wynika, jeżeli nie jest tylko upustem złości, odreagowniem niemocy (tu ten eunuch :))))))
Krytyka, która pokazuje błędy jest nawet cenna. Tak samo jak dyskusja. Pozwala coś naprawić, coś zmienić.
Ale sama krytyka i sama dyskusja nie wystarczą. Potrzebne są wnioski i konkretne działania.
Niestety, łatwiej wyładować swoją energię i swoje emocje tylko na krytyce, na narzekaniu, najczęściej tylko słownym :))))))). O wiele trudniej zrobić coś pożytecznego i o to chyba głównie Tomkowi chodziło.
Pozdrawiam!
Andrzej
"Prawdziwa sztuka krytyk się nie boi"
Roman Ostrowski 04.8.04 13:26
Każdy kto coś robi jest poddawany krytyce i dobrze, że tak jest. Tym, którzy nic nie robią też trzeba dać pstryczka. Ile spraw wyszło na wierzch dzięki krytyce? Proszę przeczytać artykuł "Co o tym myślicie?". Byłem nad tą wodą. Rozmawiałem z wędkarzami. Wysłałem maila do PZW i nic. Łowisko, o którym mowa jest oddalone od siedziby PZW około 2 km. Tramwajem to trzy przystanki. Facet żali się, pisze i nawet nikt mu nie odpisze. Może sam ma zarybiać i sprzątać/rzęsę/ a jak wybierze się nad wodę to go przegonią bo właśnie mają się odbyć zawody. Tak być nie może. Zgadzam się, że najłatwiej jest krytykować ale od czegoś trzeba ruszyć.Może wędkarze na zebraniu coś powiedzą, może emeryt z rencistą.....może uczeń z bezrobotnym.......może krytyk z eunuchem.
Proszę przeczytać "Krytycy łączcie się nawet z eunuchami. Pozdrawiam.
Naprawdę?
Ryszard Gras 03.8.04 23:40
Naprawdę?
     Odp: Naprawdę?
Piotrek Onikki-Gorski 04.8.04 12:48
    
Krytyk, krytyk!
         Odp: Naprawdę?
Andrzej Trembaczowski 04.8.04 13:25
        
:))))))))))))))))
Andrzej
a czymże jest ten artykuł?...
Andrzej Jelonek 03.8.04 23:34
Przeczytałem, przemyślałem i wygląda to tak jak krytykowanie krytyków.....
Tylko że jest to nadal nie konstruktywne i do niczego nie prowadzi.
A może autor miał jakieś konkretne przesłanie?
Mnie, trudno się go dopatrzyć...
Robiąc masło z masła, prawdopodobnie nic nowego nie stworzymy.
pozdrawiam
Andrzej
     Odp: a czymże jest ten artykuł?...
Tomek Płonka 04.8.04 01:35
    
A tymże, czym jest każdy artykuł. Na zadane pytanie odpowiadam. Wyjaśniam: Artykuł opisuje kim jest dla mnie krytyk. To darmozjad i pasożyt. Jest to to samo co "facet bez jaj". Jest to zbyteczna i bardzo szkodliwa jednostka w naszym wedkarskim środowisku, poza bardzo nielicznymi jednostkami, które przez swoje DZIAŁANIA mają prawo głosu. Poruszyłem zagadnienia, które często przewijają się w rozmowach lub dyskusjach i w których jednostki zwane krytykami wypisują różne bzdury jedynie w celu skrytykowania czyjejś działalnośći (np. PZW, KWI, redakcji czasopism).
Jasnym przesłaniem jest: jesli nie potrafisz nie pchaj się na afisz, albo: jak nie wiesz to morda w kubeł i bulgotać.
Zbyt dużo fajnych ludzi przestaje pisać na RO z powodu wtrącania się kosmitów między wódkę a zagrychę. Zbyt wielu "wszystkowiedzących" pacanów odzywa się na tematy, na których mało co się znają.
Najwięcej ryczy krowa, która mało mleka daje.
Mam nadzieję ze teraz jest wystarczająco czytelne.
T.P.
         Odp: a czymże jest ten artykuł?...
Robert Hamer 04.8.04 09:47
        
Twój tekst Tomku przypomina mi tak ostatnio modne próby ujarzmienia naszych rzek :) Myślę, że problem nie polega na tym, że się spieramy. Jeśli temat jest istotny dla wędkarstwa, to trzeba go poruszać. Konfliktu interesów nie unikniesz choćbyś nie wiem jak się starał. Dyskusja mniej lub bardziej gorąca jest nieunikniona. Dla mnie wszystko jest o.k dopóki adwersarze używają rzeczowych argumentów. W moim przekonaniu takie dyskusje nigdy nie kończą się niczym. Jednym uzmysławiają istnienie problemów innym pokazują inną optykę. Każdy kto czyta, pod wpływem testów uzupełnia swoją wiedzę i WYCIĄGA JAKIEŚ WNIOSKI. Sama dyskusja nie rozwiąże problemu, bo nie taki jest jej cel. Najważniejsze są zmiany w świadomości, bo to one są ewentualnym motorem wszelkich działań. W świadomości wielu wędkarzy funkcjonuje wiele fałszywych stereotyp. Jedynym znanym mi miejscem gdzie próbuje się te stereotypy obalać jest Internet. Może nie wszystko jest takie super jak byśmy sobie życzyli, ale ważne że jest. W końcu życie to nie koncert życzeń. Pozdrawiam.
             Odp: A gdzie te rzeczowe argumenty???
Tomasz Krzyszczyk 05.8.04 11:07
            
Najlepszy internetowy tekst o "wędkarstwie" w ciągu ostatnich trzech lat - gratuluje Tomku:-)))
A problem opisany w tekście Tomka to właśnie kompletny BRAK rzeczowych argumentów w dyskusjach. Ich miejsce natomiast zajmują "brednie kosmiczne" - vide wasza ostatnia dyskusja boleń-no kill-zawody wędkarskie. Nie daj Boże, zeby ktoś na podstawie takiej dyskusji wyciagał jakiekolwiek wnioski i jeszcze wprowadzał je w życie...
             Odp: a czymże jest ten artykuł?...
Andrzej Trembaczowski 04.8.04 13:30
            
Dokładnie tak. Dyskusje są potrzebne - przecież najpierw było słowo :))))
A Internet jest znakomitym miejscem do dyskusji. Wciąż jeszcze niedocenianym.
Pozdrawiam
Andrzej
         Odp: a czymże jest ten artykuł?...
Marek Pasek 04.8.04 08:22
        
Przed 89. rokiem w naszym kraju była podobna sytuacja. Superwładza opisywała podziemną opozycję jako pasożytów, darmozjadów i wrogów narodu. Były to zbyteczne i szkodliwe jednostki, które należało internować. Dzięki Bogu nie udało się tego dokonać i krytykująca władzę opozycja w końcu swoje wywalczyła. Mam nadzieję, że i tym razem się uda. Pozdrawiam,
Marek
         Odp: a czymże jest ten artykuł?...
kuba kulczycki 04.8.04 08:08
        
brawo brawo!!! nareszcie ktoś poruszył ten temat. gratuluje i pozdrawiam.


Valid XHTML 1.0!
Wszelkie prawa zastrzeżone - All Rights Reserved - ©2004 Stowarzyszenie KWI

Klub gości na Rybim Oku
Reklamy Krokus: Tu porozmawiasz na każdy temat dotyczący pięknego wędkarskiego hobby. Forum wędkarskie to miejsce na wymianę poglądów pomiędzy wędkarzami, to także kopalnia wiedzy o tym sporcie.